SAM_0969 (750 x 1000) (187 x 250)
Długo mnie nie było na blogu, bo dużo się działo u mnie ostatnio. Remont, potem sprzątanie i odgruzowywanie domu, ospa jednego syna, potem drugiego i przygotowania do świąt. Brak było w tym okresie czasu na czytanie. Teraz liczę na nadrabianie zaległości.

Dziś krótko o kolejnej mojej książce Mo Hayder. Muszę przyznać, że „Granica mroku” bardziej mi się podobała. Ta była trochę zaskakująca i przerażająca.
Fabuła książki dotyczyła zamkniętego szpitala psychiatrycznego, w którym od pewnego czasu działy się dziwne rzeczy. Zawsze kiedy jest awaria prądu i monitoring w tym czasie pada dochodzi do strasznych wypadków. Pacjenci potem są wystraszeni, panikują i są bardzo trudni w kontakcie. Pracownicy szpitala zaczynają wierzyć, że omamy i sytuacje, o których mówią ich podopieczni dzieją się na prawdę. Sami szukają sposobu, żeby omijać nocne dyżury. CB jako jedyny zamierza przyjrzeć się panice, która panuje w szpitalu i szuka sposobu na jej rozwiązanie i racjonale wytłumaczenie. Razem z dyrektorką szpitala przejmują się panującą atmosferą a wspólny front zbliża ich do siebie. CB zwraca się co detektywa Caffery o pomoc. Caffery zgadza się poprowadzić śledztwo. Co z tego wyniknie?Czy ktoś stoi za tym, żeby siać strach na oddziale? Polecam fanom tej autorki.

Dla mnie książka nie wyzwalała takich dreszczyków emocji na jakie liczyłam. Nie znaczy to jednak, że nie przeczytam innych pozycji tej autorki.