2015-10-30-19.12.36.jpg

Muszę przyznać, że ta książka wbiła mnie dosłownie w fotel. Była dla mnie całkiem inna niż dotychczas przeczytane książki pani Kasi. Do końca liczyłam, na szczęśliwe zakończenie tak się jednak nie stało.
Momentami była dla mnie wstrząsająca i przerażająca.

Wigilia to dzień kiedy nikt nie powinien być sam. Kinga jest bezdomną. W ten dzień postanowiła zakończyć swoje życie. Nie widzi sensu dalszego życia. Nie ma już siły walczyć o każdy dzień. Zamyka się w śmietniku. Popija dużą ilość tabletek alkoholem. Nagle spostrzega kota, który przygląda się tej nieszczęśliwej osobie. Kinga martwi się o kota, który zamknięty razem z nią nie przeżyje. Zwraca zażyte tabletki, bo nie chce żeby kot przez nią zginął.

Tymczasem Joanna, która jest dziennikarką szuka tematu do gazety, który pomoże jej rozwinąć skrzydła. Wyrzucając śmieci natrafia na Kingę. Postanawia zabrać ja do siebie na Wigilię. Daje jej schronienie, ciepłe ubrania, jedzenie. Postanawia pomóc Kindze w znalezieniu mieszkania i powrocie do pracy. Nie wie jednak jaka tajemnicę skrywa w sobie Kinga. Okazuje się, że Kinga zna Joannę, ponieważ ta była kiedyś kochanką jej męża. Joanna zamierza wykorzystać historię Kingi do napisania artykułu o niej. Czuję, że to będzie temat na pierwszą stronę. Nie zdaje sobie sprawy jak wielką krzywdę wyrządzi Kindze ten artykuł. Kinga próbowała wcześniej wielokrotnie popełnić samobójstwo. Po wyjściu z leczenia z szpitala okazuje się, że nie ma już domu, męża, pracy i rodziny, i gdzie się podziać.

Co takiego strasznego wydarzyło się w jej życiu, że stałą się wrakiem człowieka? Joanna czeka na spowiedź bezdomnej. W dodatku właścicielem kota okazuję się była miłość Kingi. Chłopak dwa razy ja zostawił kiedy dowiedział się, że jest z nim w ciąży. Teraz chce dostać trzecią szansę…

Książka 10 na 10. Taka prawdziwa, szczera, która nie kończy się happy endem przynajmniej dla Kingi.